Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kraków. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kraków. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 października 2020

Witamy w Piekle Kobiet !


Najgorsze w piekle to nie palący ogień, wieczność męczarni, utrata łaski bożej czy poddanie szatańskim torturom.
Najgorsze w piekle jest to, że nie wiesz, czy już się w nim nie znajdujesz.
 

José Carlos Somoza, Klara i półmrok

 

            22 października 2020 pseudo Trybunał Konstytucyjny złamał tzw. kompromis aborcyjny orzekając, że kobiety będą musiały rodzić kalekie, niepełnosprawne dzieci a nawet martwe płody. 

            Rząd  Zjednoczonej Prawicy  postanowił stworzyć w Polsce piekło kobiet pozbawiając  ich prawa głosu.             Zastanówmy się, jakie będą dalsze etapy znęcania się nad kobietami w Polsce ;

Etap II ( etap pierwszy już znamy zakaz aborcji eugenicznej, czyli ze względu na ciężkie uszkodzenia płodu)

Zakaz aborcji ciąż będących wynikiem gwałtu ( Kaja Godek działaczka pro life zapowiedziała, że następnym celem jest zakazanie aborcji, która wyniknęła z gwałtu a także kazirodztwa)

Etap III

Karanie kobiet więzieniem za dokonanie aborcji a nawet poronienie. Pierwsza ustawa pani Kai Godek zakładała kary więzienia do lat pięciu dla ciężarnej, zawsze jednak taką karę można podwyższyć np. do lat 25 lub dożywocia jak jest w Ameryce łacińskiej.

Etap IV

Nie ratowanie kobiet, lecz pozwalanie im umrzeć, gdy ciąża zagraża życiu kobiety tak jest w Paragwaju.  

Etap V

Wypowiedzenie Konwencji Stambulskiej, co będzie skutkowało brakiem ochrony przed przemocą ekonomiczną, fizyczną, psychiczną. Likwidacja organizacji pozarządowych, które pomagają ofiarom przemocy .  To się już z resztą dzieje .

Etap VI

Łagodne kary dla pedofilów i gwałcicieli. Bardzo trudno ofiarom gwałtu dochodzić swych praw w sądzie, więc te kobiety będą szykanowane a nawet odbierane im dzieci . Mitem jest, że sądy są  pro kobiece. Do wielkich wpływów w sądach doszły organizacje broniące praw ojców.  Niedawno Pan Prezydent Duda ułaskawił pedofila likwidując zakaz jego zbliżania się do jego ofiar .  A będzie coraz gorzej.

Etap VII

Kobieto- zabójstwo tak jak w Ameryce łacińskiej . Kobiety są mordowane ze względu tylko na to, że są  kobietami. W tych krajach gdzie aborcja jest nielegalna jest większa przemoc wobec kobiet oraz zabójstwa kobiet, bo skoro kobieta jest tylko inkubatorem, osobą  bez prawa do decydowania o swoim ciele można ją zgwałcić i zabić. Celem jest doprowadzenie do takiej sytuacji, aby Polki  miały status latynosek.   

         Oczywiście te ukryte cele prawicy wydają się z dzisiejszej perspektywy niewiarygodne wszak ktoś mi napisze, że przecież jesteśmy w Europie, Unii Europejskiej mamy XXI wiek.

         Tak samo było w Iranie. Nikt nie wierzył w to, że szaleniec Chomeini cały kraj cofnie do średniowiecza a cofnął i islamska republika Iranu ma się bardzo dobrze i jeśli nie będziemy walczyć to skończymy jak Iranki.

         Rząd Zjednoczonej Prawicy miał wiele dobrych posunięć; obniżenie wieku emerytalnego, podwyższenie rent i emerytur, 13 emerytura, 500 plus, reforma edukacji i powrót do 8 letnich podstawówek i czteroletnich liceów , choć programy są dziadowskie, przeładowane  jednak nie mogły być inne , Piątka Kaczyńskiego dla zwierząt, którą całym sercem popierała lewica czy też sprzeciw  w sprawie relokacji uchodźców. Dodam jeszcze wzmocnienie wschodniej flanki NATO, amerykańskie wojska w Polsce, które chronią nas przed Rosją.

           Wszystko to zaprzepaścili wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji . Winny jest temu Kościół Katolicki który wziął sobie za zakładników nie tylko rząd prawicy, ale prawie całą opozycje, która trzyma się czarnej  sutanny  przez całe  swoje  30 lat bawienia się w politykę.

           To, co teraz w Polsce się dzieje to jest  wojna, wojna o to czy będziemy ludźmi, będziemy mieć prawa człowieka jako kobiety i obywatelki. Czy będziemy tylko inkubatorami, osobami gorszej kategorii w tym państwie. 

        Ruszyli zgniły kompromis  a  wszyscy politycy trzymali się tego kompromisu jak ostatniej deski ratunku.  Ostatnia deska ratunku się złamała a aborcja prędzej czy później zostanie zliberalizowana.

         Pan Kaczyński, który tak wielbi kościół - zostanie przez ten kościół zdradzony, z resztą już został zdradzony . Zostanie złożony przez kler na ofiarę ich celów, bo tak naprawdę Kościół katolicki jest  jak Mafia. Z mafią można pić i bawić się, ale nie można robić z nimi interesów, bo skończy się w trumnie w tym wypadku politycznej trumnie .

          Nikt nie spodziewał się, że Prawo i Sprawiedliwość rękami Trybunału Konstytucyjnego złamie Kompromis aborcyjny i w ten  sposób  wzniecili wojnę ideologiczną, która może zamienić się w wojnę domową. 

        Do tych protestów dołączą pewnie inne grupy  niezadowolone z władzy, rolnicy, restauratorzy wkrótce pewnie także służba zdrowia, która nie radzi sobie z pandemią.   

        Grozi nam  przewrót polityczny  a rządy prawicowe będą musiały się na wiele lat pożegnać z władzą- mają to, na co sobie zasłużyli a wystarczyło nie tykać aborcji i rządzić dalej.

 

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Moje wrażenia z Marszu Konopi w Krakowie

        


        Byłam zobaczyłam i konopie w Krakowie uwolniłam; -) 20 maja na krakowskim placu Wolnica odbył się Marsz Konopi. W Warszawie był tydzień później.  Zresztą o marszu pisałam TUTAJ   wyjaśniając, o co w tej inicjatywie chodzi, Na samym początku rozdawano gadżety, płyty, koszulki, kalendarze oraz nasiona konopi. Te nasiona to tak symbolicznie, bo tylko dwa nasionka można było dostać, po to, aby samemu taką zieloną, leczniczą roślinkę spróbować sobie np. w doniczce wyhodować …; -) 

          Incydentów na marszu nie było, przynajmniej ja takich nie zauważyłam.Było sympatycznie i miło a reakcja ludzi była przychylna, widać, że powoli świadomość społeczna się zmienia. Na końcu notki podam Wam linki do reportaży z marszu wraz z zdjęciami.
         A teraz… chciałabym zwrócić uwagę na pewną organizacyjną kwestie, która wydaję mi się dość istotna, ale zacznijmy od początku.
          Na początku marszu rozdawano te wszystkie gadżety w tym nasiona a potem z placu Wolnica przeszliśmy ulicą Krakowską, Stradomską, Grodzką aż dotarliśmy na Rynek Główny. A marsz zakończył się hiphopowym koncertem na krakowskim rynku.Podczas marszu ulicami miasta także rozdawano ulotki, ale tu mam merytoryczną uwagę, z którą starzy bywalcy marszów zapewne nie bardzo się zgodzą.


          Moim zdaniem marsz ulicami Krakowa był za długi mało, kto ma dzisiaj siłę przejść kilka kilometrów szybkim marszem.Nawet te osoby, które nie mają jakiś szczególnych dolegliwości zdrowotnych nie zdecydują się iść szybkim krokiem tyle kilometrów. Uważam, że lepiej byłoby, aby marsz zaczął się np. z placu Matejki lub placu Szczepańskiego w Krakowie i powoli skandując hasła uwolnić konopie przejść do rynku głównego, obejść go dookoła, a międzyczasie spotkanym ludziom rozdawać ulotki i gadżety. 
         Taki marsz, happening byłby skuteczniejszy choćby, dlatego, że w obrębie ulic i placów rynku głównego zawsze jest wielu ludzi, turystów ( na pewno o wiele więcej ich jest niż w obrębie placu Wolnica i jego ulic), których można byłoby przekonać do tej inicjatywy.
        Fajnie jest bawić się w swoim gronie i manifestować swoje poglądy i przy okazji dostać kilka fajnych gadżetów za darmo, ale to za mało, aby zmienić coś w sprawie marihuany. Trzeba skupić się na tych osobach, które niewiele wiedzą na ten temat, po edukować je, porozdawać ulotki, w których krótko i na temat przedstawi się swoje postulaty, wtedy jest szansa na zmianę przepisów prawa w sprawie konopi.
        A niestety miałam wrażenie, że zrobiono odwrotnie.Skupiono się na tych osobach, które już są za legalizacją marihuany. To im głównie rozdawano gadżety i nasiona na samym początku marszu, dla postronnych osób, których spotykało się po drodze lub na samym krakowskim rynku niewiele już zostało. 
         Może, dlatego sprawa legalizacji konopi nadal jest nierozwiązana, bo wszyscy maszerują, pokrzyczą wśród swoich przyjaciół, przejdą kilka kilometrów i są zadowoleni z tego, co zrobili a efektów tego jak nie było tak nie ma. Wiem, że trudno jest dostać pewne pozwolenia np. przejście wokół krakowskiego rynku wraz z całym sprzetem nagłaśniającym, ale myślę, że warto takie pozwolenia spróbować zdobyć –innym manifestującym się udało.

 


          Uważam, że trzeba zastanowić się nad tym, co w tych marszach poprawić, co się robi źle, co można zmienić, aby był efekt naszej działalności, bo jeśli tego nie zrobimy jeszcze przez wiele lat będziemy tak maszerować a marihuana nadal będzie niezalegalizowana...A chorzy ludzie nadal będą umierać z powodu braku dostępu do leku, który mógłby uratować im życie lub to życie  im  ułatwić...

Linki
Marsz Konopi Gazeta Wyborcza
https://www.cannabisnews
Marsz Konopi Nasze Miasto Kraków

niedziela, 14 maja 2017

Marsz Wyzwolenia Konopi w Krakowie...


             Środowisko lekarskie, firmy farmaceutyczne wraz z mediami i Politykami nie tylko dzisiejszej partii rządzącej wmawiają nam, że współczesna medycyna rozwiąże wszystkie nasze problemy i kłopoty zdrowotne, ze niemal wszystkie choroby są uleczalne. 
          Gdy zachorujemy okazuje  się, że nie jest to prawdą a  długie   tradycyjne mozolne leczenie nie przynosi spodziewanych rezultatów a często szkodzi  jeszcze bardziej zdrowiu, bowiem chemiczne lekarstwa tak chętnie przepisywane przez lekarzy są bardzo szkodliwe dla naszego zdrowia i powodują nieodwracalne skutki uboczne, na które nie ma żadnego antidotum. 
          Medycyna bywa bezradna w wielu chorobach nie wspominając już, że w dzisiejszych czasach wiele skuteczniejszych metod leczenia nie jest dostępna dla przeciętnego pacjenta. Często pacjent pozostaje ze swoją chorobą sam bez nadziei na poprawę swojego stanu zdrowia,
              Stare przysłowie jednak  mówi, że ten, kto szuka zazwyczaj znajduje to, czego potrzebuje. Kiedy tradycyjne metody leczenia zawodzą otwiera się przed nami świat naturalnej medycyny, która jest równie skuteczna, ale na pewno mniej toksyczna. Jednym z takich naturalnych środków, które pomagają leczyć wiele chorób oraz łagodzą objawy choroby jest Medyczna Marihuana .
           Ta zielona roślinka pomaga na wiele chorób np.  pomaga w leczeniu raka, jaskry, zaćmy,  stwardnienie rozsiane, Alzhaimera oraz łagodzi przewlekłe bóle w tym bóle menstruacyjne. Wymieniłam tylko kilka chorób i dolegliwości, na które pomaga Marihuana jest ich o wiele więcej. 
           TUTAJj możecie przeczytać moją notkę o Marihuanie Leczniczej, ale nawet w mojej notce nie wszystkie choroby i dolegliwości wymieniłam.
            Mimo wielkiej dobroczynności Marihuany na zdrowie i samopoczucie człowieka zarówno chorego jak i zdrowego ta roślina jest niesamowicie i kłamliwie demonizowana, jako nie wiadomo jak niebezpieczny narkotyk, który uzależnia, co jest obrzydliwym kłamstwem, ponieważ od Marihuany bardzo trudno jest się uzależnić. 
             Jej dobroczynny wpływ na nasze zdrowie jest ze wszystkich stron negowany przez media, które kłamliwie opisują i pokazują niby ofiary Marihuany a lekarze mimo naukowych badań potwierdzających pozytywne walory Marihuany za wszelką cenę je negują np. pan Minister Zdrowia Konstanty Radziwiłł…
           Środowisko lekarskie i farmaceutyczne chce zablokować dostęp marihuany dla ludzi z prostego powodu, ponieważ wiele chorób zostałyby wyleczone tą rośliną a oni straciliby wiele pieniędzy i pacjentów, którzy w dość szybki sposób poradziliby sobie ze swoimi chorobami, dolegliwościami a jeśli nawet by się nie wyleczyli to na pewno zapanowaliby nad swoją chorobą. No cóż Przysięga Hipokratesa przestała mieć już jakiekolwiek znaczenie liczą się pieniądze i układy. Obrzydliwe, ale taka jest prawda.
           Zapytacie pewnie a co mnie to obchodzi? Niech sobie będzie zakazana nic mi do tego, nie mój problem nie moja sprawa. Często takie obojętne komentarze można przeczytać w Internecie. Wielu ludziom błędnie wydaję się, że ten problem ich nie dotyczy do czasu, gdy zaczynają chodzić od Lekarza do Lekarza w poszukiwaniu leku, który uśmierzy ich dolegliwości, ból, wyleczy chorobę.
              Szukając bezskutecznie skutecznej terapii zderzają się z rzeczywistością, w której według tradycyjnej medycyny muszą pogodzić się z chorobą, kalectwem, a lek, który mógłby im pomóc jest zakazany. Posiadanie Marihuany  nawet w celach medycznych grozi więzieniem. 
             Wtedy zaczyna takiego obojętnego złamasa problem dotyczyć i otwierają mu się oczy. źe dobre zdrowie niestety nie jest stanem stałym, lecz prędzej czy później przemijającym.
            W interesie każdego człowieka jest, aby Marihuana stała się legalna i szeroko dostępna, chociaż w celach medycznych.A więc pozostaje pytanie …
            Co my możemy zrobić dla naszego zdrowia oraz jak pomóc ludziom chorym, którzy od lat walczą o legalizacje tej rośliny? 
            Otóż możemy zrobić bardzo wiele oprócz pisania o Marihuanie i popierania wolnych konopi w Internecie możemy uczestniczyć w marszach konopi, które mają na celu promowanie wiedzy na temat leczniczej Marihuany wśród społeczeństwa oraz zwrócenie uwagi politykom, że duża część społeczeństwa jest za zalegalizowaniem tej rośliny a jest nas coraz więcej. 
          Jeśli chcesz pomóc osobom chorym i masz czas przyjdź na Marsz Konopi w Krakowie, który odbędzie się w sobotę  20 maja 2017 roku na Placu Wolnica na Kazimierzu. Zaczynamy o godzinie 16. Na marszu będziecie mogli poszerzyć swoją wiedzę na temat konopi, dostać gadżety od sponsorów oraz oczywiście dobrze się bawić przy  fajnej muzyce. Więcej o Marszu Konopi TUTAJŻyczę miłej i owocnej zabawy!

wtorek, 7 czerwca 2016

Mon Cafe...

            Spacerując paryskimi uliczkami nad ranem lub wracając z całonocnej imprezy natkniemy się zawsze na otwartą kafejkę gdzie możemy się napić pysznej mocnej kawy, która postawi nas na nogi po całonocnej zabawie.  
             Tego mi właśnie zawsze brakowało w Krakowie, gdy wracałam z dyskoteki. Nie było można znaleźć żadnej otwartej kawiarni, która by o piątej rano serwowała kawę i małe, co nieco do przekąszenia. Jedynie Macdonald serwował kawę i frytki …no cóż Kraków mimo wszystko to nie Paryż, więc nie znajdziemy w nim kawiarni takich jak w Paryżu.
            Przypomniałam sobie o tych moich całonocnych imprezach, gdy robiłam sobie kawę. Przepis na nią dostałam od mojej cioci, która tak jak wszyscy w mojej rodzinie są  miłośnikami tego  napoju. Jest on bardzo prosty a jednocześnie mało czasochłonny. Wspaniale może zastąpić sztuczne cappuccino w torebkach, które można kupić w sklepach. O to przepis ;

Składniki
  • 1 lub 2 łyżeczki kawy  rozpuszczalnej  (dla mnie najlepsza jest Jacobs Kronung )
  • 1 lub 2 cukru  (chociaż jeśli ktoś nie słodzi nie musi dodawać cukru do kawy . Kawa bez cukru będzie również pyszna .)
  • Mleko
  • Spieniacz do mleka

Sposób przygotowania

Do filiżanki dajemy jedną lub dwie łyżeczki kawy oraz cukier i zalewamy gorącą  wodą. Do osobnego kubka wlewamy mleko i podgrzewamy w mikrofalówce. Po wyjęciu mleka z mikrofalówki spieniamy go spieniaczem aż do pojawienia się pianki. Spienione mleko wlewamy do filiżanki z kawą i całość mieszamy. Kawa jest gotowa do wypicia.
Łatwe prawda? Życzę smacznego .


wtorek, 23 lutego 2016

Krakowska mentalność ...

              Kraków to bardzo piękne miasto przynajmniej w moich oczach. Mam jednak wrażenie, że jest chyba mało lubianym miastem w Polsce zwłaszcza przez media, którym trudno wymówić nazwę naszego miasta … Z resztą o tym już pisałam w poście „ Kraków zawsze bez prognozy pogody, – dlaczego?” 
              Gdy szukałam informacji o różnych mentalnościach regionalnych natknęłam się na ciekawy artykuł o mentalności mieszkańców Krakowa i okolic.Warto się z nim zapoznać, bo niektóre z informacji tam podanych są prawdziwe … I mogą być przydatne dla osób, które nas odwiedzają;-)))) Autorką tego artykułu  jest Joanna Rzońca.



Słów kilka o mieszkańcach Krakowa 

 1. Mieszkaniec Krakowa, czyli kto?
Każdy, kto odwiedzi Kraków na pewno zauważy, że ludzie związani z tym miastem zachowują się i mówią w charakterystyczny dla siebie sposób, który odróżnia ich od osób z innych rejonów Polski. Jednak w obrębie krakowskiej społeczności można także zauważyć pewne różnice, gdyż mieszkańcy Krakowa nie są społecznością jednolitą, ale dzielą się na  zasadnicze  „podtypy”:
-         Krakowianie – to wszyscy ci, którzy po prostu w Krakowie mieszkają, niezależnie od tego, czy tu się urodzili, czy też przybyli tu w różnych momentach swego życia i pokochali to miasto tak bardzo, że zostali tu już na dobre. Krakowianin jest więc mieszkańcem Krakowa czującym szczególną więź z miastem, który wie, że Kraków to jego „miejsce na świecie”.
-         Krakusy – Krakus to rodowity Krakowianin, taki, który się tu urodził i posiada niezbywalną krakowską mentalność. Krakusy zazwyczaj uważają się za doskonalszych od osób z innych części kraju, a nawet świata i niestety z tego powodu często zadzierają nosa. Tłumaczą to poczuciem dumy ze swojego krakowskiego pochodzenia. Mają też jeszcze jedną bardzo charakterystyczną cechę: nawet jeśli Krakus wyjedzie gdzieś w świat, do Warszawy, czy Paryża, to będzie Warszawianinem lub Paryżaninem, ale nie oznacza to, że przestanie być Krakusem. Bo Krakusem jest się aż do śmierci!
-         Krakauerzy – to z kolei te Krakusy, których krakowskie tradycje rodzinne siegają czasów zaborów, a szczególnie okresu panowania Najjaśniejszego Cesarza Franciszka Józefa I. Krakauerów można poznać po specyficznym sposobie mówienia – uwielbiają oni przesadną uprzejmość („moje uniżone uszanowanie”) i przesadne tytułowanie swoich rozmówców („Wielce Szanowny Panie Profesorze”). Krakauerów można spotkać raczej w centrum miasta, gdyż nie mieszkają oni w blokach, ale w wiekowych kamienicach.
-         Krakowiacy – mieszkańcy Krakowa i okolicznych podkrakowskich wsi, którzy gdzieś na dnie kufra obowiązkowo przechowują regionalny strój krakowski (kobiety zdobiony gorset i kwiecistą spódnicę, a mężczyźni granatową sukmanę, spodnie w biało- czerwone paski i czapkę z nieodłącznym pawim piórem). Krakowiacy świetnie znają krakowskie piosenki, takie, jak „Przyleciał ptaszek z Łobzowa”, czy „Płynie Wisła” i bardzo chętnie je wyśpiewują, nawet gdy słoń nadepnął im na ucho.

2. Krakowska mentalność
Krakowska mentalność przejawia się w całym szeregu specyficznych zachowań i powiedzonek, dzięki którym można z całą pewnością stwierdzić, że ma się do czynienia z mieszkańcem Krakowa. Oto kilka z nich:
-         Wieczny spór z Warszawą – dla przyjezdnego, który znajdzie się w Krakowie pewne złośliwe aluzje do stolicy mogą być początkowo niezrozumiałe, ale w krótkim czasie powinien się do nich przyzwyczaić. Tak to już po prostu jest – Krakowianie lubią psioczyć na Warszawiaków i na odwrót – Warszawiacy często narzekają na Krakowian. Bierze się to stąd, że mieszkańcy każdego z tych miast uważają to swoje za najbardziej prestiżowe i najdoskonalsze miejsce w całej Polsce i przez to nieustannie ze sobą rywalizują, żeby przekonać do swoich racji drugą stronę.
-         wychodzenie „na pole” – ten zwrot drażni szczególnie osoby z centralnej i północnej Polski, które z kolei wychodzą „na dwór”, a dla których na pole wychodzi się orać lub kopać ziemniaki. Od lat te różnice w doborze określeń, opisujących po prostu wyjście na zewnątrz, stanowią źródło słownych przepychanek i złośliwości. Główne napięcia wynikające z takich i innych różnic językowych koncentrują się oczywiście na linii Kraków – Warszawa.
-         Borówki- tą nazwą Krakowianie i mieszkańcy południa Polski określają leśne owoce nazywane w innych częściach kraju – szczególnie zaś w Warszawie - „jagodami”, co kiedyś (bo dziś już w mniejszym stopniu) było powodem zabawnyh nieporozumień. W przypadku tego sporu jest jednak „zwycięzca”, gdyż słowo jagoda to termin botaniczny oznaczający owoc o mięsistej, niepękającej owocni zawierającej w sobie kilka nasion lub jedno drobne, a jagodą może być tak pomidor, jak i cytryna, ogórek, winogrono, porzeczka, czy borówka właśnie.
-         Cijanie - najkrócej ujmując krakowskie cijanie, to uświadamianie światu, że jest się właśnie z Krakowa. W jaki sposób? Najczęściej przez uważanie, że pewne rzeczy należą się człowiekowi przez sam już fakt, że jest on Krakusem. Poza tym cijanie to również duża pewność siebie i specyficzny sposób mówienia, polegający na akcentowaniu i przedłużaniu samogłosek oraz nagminnym wychodzeniu „na pole” (no bo przecież nie „na dwór”!) Zapewniamy, że cijanie, choć może być niekiedy śmieszne i uciążliwe, to nie jest ani trochę niebezpieczne.
-         Zdrabnianie wyrazów – kto w wdał się w rozmowę z jakimiś Krakusami, z pewnością zauważył ich zamiłowanie do wszelich językowych zdrobnień. I tak w Krakowie kupuje się „chlebuś”, sprzedawcy czekają na „pieniążki” za zakupiony u nich towar, a kelnerzy w restauracjach podają często „rachuneczek”. Niektórych turystów to drażni, dla innych jest powodem do kpin, ale dla większości to krakowskie zdrabnianie jest po prostu zabawne.
-          „Całuję rączki”- choć obyczaj całowania dam w rękę narodził się w Hiszpanii, nigdzie nie rozwinął się tak bardzo i nie nabrał takiego kulturowego znaczenia, jak w Krakowie właśnie. Krakowianin całuje dłonie niewiast nie tylko ustami, ale całym niemal ciałem, zginając się w pół i akcentując swe działanie słowami „padam do nóżek, całuję rączki”.
-         Centuś krakowski- to określenie pochodzi jeszcze z XIX wieku, kiedy Kraków był pod zaborem austriackim i oficjalnym środkiem płatniczym był austriacki złoty dzielący się na sto centów. Nie wiadomo dlaczego funkcjonuje powszechnie błędne przeświadczenie, że słowo „centuś” oznacza skąpca liczącego każdego centa. Istnieje cały zbiór dowcipów o krakowskich centusiach i ich przesadnym podejściu do pieniędzy, tak naprawdę jednak Krakowianie charakteryzują się po prostu przyrodzonym zmysłem oszczędzania i szacunkiem dla pieniądza.
Autor ; Joanna Rzońca 

źródło
  Słów kilka o mieszkańcach Krakowa

środa, 11 czerwca 2014

Nie dla metra w Krakowie !


           Niedawno w Krakowie odbyło się referendum w sprawie organizacji igrzysk olimpijskich oraz  projektu budowy metra w Krakowie.  Organizacja Igrzysk  na szczęście przepadła  lecz niestety nie znaczną ilością głosów Krakowianie poparli budowę metra w tym mieście.

          Nie wiem czy wszyscy już totalnie oszaleli, ale gdy przeczytałam o planach budowy metra, to najpierw zastanowiłam się, czy mam problemy ze wzrokiem, bo nie dowierzałam  temu co czytam , czy to jest jakiś głupi żart.

          W Krakowie powoli likwidują linie tramwajowe  i autobusowe  z powodu oszczędności i podobno nie opłacalności . Nie ma państwowej komunikacji  z miejscowościami znajdującymi się po za  Krakowem a chcą  inwestować  w budowę   metra  .

          W Warszawie od 30 lat budują jedną linię  metra i nie mogą jej wybudować mimo, że żadne instytucje ochrony zabytków nie przeszkadzają im w tej inwestycji a mimo to metro jest nadal  „niekończącym się placem budowy .”

           W Warszawie rzeczywiście metro  jest potrzebne  .Warszawiacy mają straszne problemy z  komunikacją  (korkami )  co chwile są jakieś demonstracje , marsze   a to powoduje objazdy  i utrudnienia ,ale Kraków to nie stolica  i akurat u nas to metro jest tak potrzebne jak dziura w moście .
Kraków to miasto głównie turystyczne i takie powinno  pozostać .

           W moim odczuciu budowa metra  w Krakowie jest totalną głupotą  . To inwestycja  która pochłonie  wiele pieniędzy ale przede wszystkim  może zniszczyć  lub uszkodzić najpiękniejsze zabytki Krakowa  (plany metra obejmują także centrum historyczne miasta )

         Sądzę  że to jest mamienie (wielkimi możliwościami finansowymi ) Krakowa  co jest wątpliwą prawdą . Zamiast metra warto byłoby zainwestować  w dalszy remont ulic (chodników  ) odnowę kamienic  nie tylko wokół centrum . Jest  tyle niszczejących  pięknych kamienic , chodników pamiętających czasy  bardzo odległe   - może  to jest ważniejsze od metra . 


poniedziałek, 2 czerwca 2014

Kraków w mediach zawsze bez prognozy pogody . Dlaczego ?


          Kraków jest miastem sztuki, pięknej architektury, miastem artystów … Życie płynie tu spokojniej i wolniej oderwane od szalonego pędu yuppie.  Kraków ma swój klimat, którego nie mają inne miasta. Dla zagranicznych turystów najbardziej popularnym i znanym miastem jest Kraków. Nie Warszawa nie Gdańsk czy Wrocław, ale właśnie Kraków i nic ani nikt tego nie zmieni.
               Kraków nie jest jednak lubianym miastem w Polsce . Na mapie prognozy pogody tego miasta nikt nie zobaczy , nie usłyszy   się też prognozy pogody w radiu zwłaszcza w RMF FM, mimo, że ta stacja nadaje właśnie z Krakowa. (Dlatego tej stacji nie słucham)

           W głównych wydaniach wiadomości  na TVP1 czy Panoramie na TVP 2 a także innych stacjach żaden dziennikarz nie wypowie nazwy miasta Kraków. Dla nich ważny jest Rzeszów, Śląsk. Jeśli z bólem serca muszą podać prognozę pogody w Małopolsce pokazują temperaturę w Tarnowie lub Zakopanem.

         Jednak, gdy przyjeżdżają dostojnicy państwowi  z innych krajów nasi politycy bardzo chętnie pokazują Rynek Krakowski czy zapraszają do restauracji  Wierzynek  lub  na Wawel, bo tylko Kraków ma warunki, aby przyjąć dostojnych gości z całego świata.

         Ja mam taką propozycję, jeżeli ten Kraków tak bardzo całej Polsce przeszkadza i cała Polska chce o tym mieście zapomnieć to może Kraków powinien odłączyć się od Polski i zostać tzw. terenem zamorskim innego Kraju np. Francji. Często mam przyjemność oglądać francuską telewizję i tam akurat prognozę pogody dla miasta Krakowa pokazują. To niesłychane abym musiała oglądać francuską telewizję, aby dowiedzieć się, jaka pogoda jest w Krakowie, bo z  polskich  programach  tego dowiedzieć się nie można.

           Ja bym nie miała nic przeciwko temu, aby przyłączyć Kraków do Francji. Pasowalibyśmy do Francji, bo Francja tak jak Kraków kocha artystów i sztukę lub moglibyśmy dołączyć do Włoch. Włoski to piękny język a jednocześnie podobno łatwy do nauczenia .

To, co napisałam nie jest niestety możliwe, ale po fantazjować można. Prawda?